sobota, 2 czerwca 2012

Jesienny szal na początek lata:)

Tym razem troszkę filcowo będzie. Pokażę szal zrobiony na zamówienie w barwach jesieni.
Przyznam iż to zupełnie nie moje kolory, choć są piękne jakoś wcale do mnie nie pasują.
Szal wyszedł ciekawie, bardzo ciepłe i intensywne barwy nadają mu charakteru i przywołują na myśl 
słoneczną jesień...troszkę się obawiałam czy się spodoba...zawsze jest troszkę niepewności...
jednak okazał się trafiony. Tak więc podwójna radość z tworzenia. Wyszedł tak






  Dużo zdjęć bo jakoś nie mogłam się zdecydować na jakieś konkretne. Dzisiaj tylko ten szal...Pozdrawiam wszystkich:)

piątek, 25 maja 2012

Będzie ceramicznie...

Chciałabym na początku zaznaczyć iż moja nieobecność tutaj nie jest związana z zastojem twórczym, bo ciągle sobie dłubię i próbuję różnych rzeczy...tylko jakieś fatum wisi nad moją głową i ciągle wypadają mi różne niespodzianki w moich pracach...i tak na przykład do pewnego ceramicznego kompletu pękły mi już dwie tace, więc w zasadzie nie ma co pokazać:), a lepienie trochę trwało  i  tak zbieram siły na trzecią hehe. Dzisiaj zatem coś co udało się skończyć, czyli dwie małe czarki  na herbatkę i filiżaneczka. Wszystko lepione z ręki, jak dotąd chyba moja ulubiona technika...chociaż koło jest też bardzo intrygujące...jednak jeszcze go nie zgłębiłam na tyle by zrobić coś konkretnie zaplanowanego przeze mnie w mojej głowie...to raczej koło rządzi mną:)
Czarki ulepiłam z czerwonej gliny którą zostawiłam surową na zewnątrz, natomiast środki szkliwiłam błękitem i srebrzystym ptakiem...prezentują się tak


a filiżanka szkliwiona czerwienią kardynalską w środku i plamą oleju na zewnątrz, natomiast talerzyk mandarynem i również czerwienią kardynalską lecz w nieco inny sposób aby uzyskać tylko rozmycia....i oczywiście jest nieco asymetryczna w formie:)

 Na koniec coś bardzo bardzo prostego ale według mnie uroczego:)
Delikatny cieniutki dred na szyję z ażurowymi ceramicznymi koralikami, który od razu przyrósł mi do szyi i będzie tylko mój! Ha!




Pozdrawiam Was serdecznie moi wierni podglądacze:)

wtorek, 3 kwietnia 2012

Czerwień w dwóch odsłonach


Mowa będzie o dwóch drobiazgach biżuteryjnych, można by rzec  o naszyjnikach, których wspólną cechą jest kolor, natomiast ich charakter jest zupełnym przeciwieństwem...dwa bieguny.
Najpierw może na pikantnie...
Bardzo prosty  w formie dredowy naszyjnik, ozdobiony koralikami ceramicznymi... niestety lubię przesadzać ze szkliwem i często moje koraliki są z dziubkiem:) Ogólnie jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego, myślę że wszystko komponuje się ze sobą bez zarzutu...no i ma coś w sobie...taki prosty ale z charakterkiem...poprostu mój:)
a druga odsłona to bardziej na bogato...
Jakoś nie pociąga mnie zbytnio filcowanie kwiatów, do tej pory zrobiłam tylko maka którego na dodatek zjadł pies...ale jakoś tak mnie natchnęło i pomyślałam sobie że zrobię swoją wersję kwiata. Oprócz wełny dorzuciłam trochę jedwabiu, czesanki jedwabnej, wfilcowałam kilka mikroskopijnych elementów ceramicznych i opruszyłam koralikami...jak dla mnie zwolenniczki prostych form...bardzo bogato...a wy co sądzicie?...
To może jeszcze na koniec wspomnę trochę o talerzu, który to miał być pierwszy do kompletu, jednak użyłam tlenku miedzi więc nie wiem czy bezpiecznie można z niego jeść? Oczywiście gdzieś po drodze zmieniła mi się trochę wizja, więc komplet powstanie lecz nieco w innej kolorystyce aczkolwiek w takiej samej formie. Tu kolory powstały na skutek nakładania na siebie zielonego tiffani i malachitu...ciekawie nieprawdaż:)

niedziela, 11 marca 2012

Na główne danie przyprawniki...

Po pierwsze nie będę już marudzić i narzekać, już pogodziłam się z tym że jestem tu tak rzadko.
Do rzeczy najpierw przyprawniki...czyli maleńkie miseczki na kapryśnych nóżkach które tak nazwałam ze względu na funkcję jaką będą pełnić...czyli po prostu miseczki na przyprawy.
Wyszły wspaniale, nadal mi się podobają chociaż na większość skończonych rzeczy nie mogę już patrzeć:). Ulepiłam je z czerwonej gliny, w środku poszkliwiłam i rozlałam szkliwo na zewnątrz aby skomponowało się z surową gliną...efekt dla mnie wspaniały...więc będzie trochę fotek...



A teraz korale dla lapapillon, która już dawno temu wygrała u mnie konkurs....hmm...i jakoś tak z dwóch tygodni zrobiło się kilka miesięcy, najpierw nie mogłyśmy się skontaktować odnośnie kolorów, a później to ja nie miałam dostępu do pieca...na szczęście już wysłane...mam nadzieję że się spodobają...choć dołożyłam jeszcze czarny do wybranych kolorów, aby miały mocniejszy akcent i były troszkę kontrastowe. Prezentują się tak...




piątek, 27 stycznia 2012

Trochę różności.

Mam takie zaległości we wszystkim że chyba sobie strzelę w głowę hehe. Na początek może zdjęcie mojej mini filiżanki na malusieńkie kawy dla pewnej bliskiej mi osoby. Lepiłam ją i myślałam sobie o malutkiej herbatce u Alicji w krainie czarów, chciałam żeby jej forma była wykrzywiona jak w krzywym zwierciadle:) Z uzyskanego kształtu byłam bardzo zadowolona, natomiast problem pojawił się przy szkliwieniu ponieważ okazało się iż szkliwo nie chce za bardzo łapać na tą glinę jaką używałam.....wrrr nie miałam pojęcia że ma w sobie tyle piasku, w związku z czym z rzeczami które pokażę było bardzo pod górkę...ale ja bardzo lubię uczyć się na własnych błędach:)
Kolejny prezent urodzinowy to korale dla Kasi. Pierwszy raz poszkliwiłam do nich koraliki, nie mogłam doczekać się tego dnia kiedy będę mogła je w końcu wypalać. Według mnie wyszły przepięknie. Jedyny minus to czas oczekiwania na efekt końcowy, który wzrósł do kilku tygodni, ze względu na korzystanie z pieca wyłącznie na zajęciach z ceramiki. Może kiedyś będę miała własny piec:) Myślę że warto jednak poczekać cierpliwie.
Na koniec szare rękawiczki z wierzbami i guziczki. Było coś jeszcze ale nie zdążyłam uwiecznić.






czwartek, 22 grudnia 2011

Pierwsze próby ujarzmienia gliny

Tym razem z innej beczki bo nie filc a glina i moje pierwsze maleństwa :)
Pokażę wam miseczkę z której niestety szkliwo spłynęło i na nieszczęście trzeba było ją odrywać z pieca...użyłam mandarynu i plamy oleju...a wyszła tak

 poszczerbione dno to skutek właśnie zbyt nadmiernego poszkliwienia trzeba będzie zeszlifować:)
 Oprócz miseczki ulepiłam sobie coś takiego co z założenia miało być popielniczką...troszkę nie modnie z mojej strony....i nie zdrowo, ale palić to lubię. Tu szkliwo to gruszka  i aquamaryn. Spodziewałam się bardziej zielonej gruszki ale koniec końca jestem z siebie dumna.


Na koniec jeszcze raz proszę lapapillon o kontakt na maila straszny_gawron@o2.pl lub wpisanie tu w komentarzu ulubionych kolorów ponieważ jak dotąd nie dostałam żadnej informacji...i troszkę przykro że tak się to przeciąga.